Z Górami trzeba uważać, czyli sesja bieszczadzka – Agata | Paweł

Posted on

Bieszczadzka sesja z burzą w tle

Zawsze chciałam zrobić sesję zdjęciową w Bieszczadach – po pierwsze dlatego, że to „moje” góry, a po drugie dlatego, że w takich okolicznościach przyrody zdjęcia muszą być niezwykłe, nie ma innej opcji. Po tej sesji zdecydowanie mogę powiedzieć, że chcę więcej! Zwłaszcza z tak przemiłą i uroczą parą, z jaką przyszło mi współpracować – Agata i Paweł, ona z Sochaczewa, on z Radomia, poznali się zupełnie przypadkowo rok temu na bieszczadzkim szlaku. Cieszę się ogromnie, że to akurat ja mogłam się z nimi spotkać i uwiecznić ich niezwykłe uczucie. Naturalna sesja zdjęciowa, na luzie, na szlaku, w ubłoconych butach, pełna jednak wdzięku i przede wszystkim ♥

Nie ma złej pogody na zdjęcia

Dużym plusem naszego umawiania się na zdjęcia w górach była elastyczność – Agata i Paweł byli w Bieszczadach prawie przez tydzień, dzięki czemu mogliśmy ustalić termin niemalże z dnia na dzień. Pogoda była bardzo kapryśna, nie było dnia bez ulewnego deszczu i burzy, dlatego też nastawiłam się raczej na sesję we mgle – Bieszczady spłatały jednak figla i świeciło mocne słońce, po raz pierwszy od przyjazdu „mojej” pary. Wymowne! Mieliśmy się wybrać na Bukowe Berdo, jednak ostatecznie wybraliśmy szlak na Połoninę Caryńską z Bereżek. Szłam nim kilka razy, był dość przyjemny i urozmaicony – w raz na sesję narzeczeńską i ciekawe ujęcia. Powinnam jednak przewidzieć, że po ulewnych deszczach strumienie nieco nabiorą rozpędu… musieliśmy kilka razy przekraczać dość rwące wody i brodzić w błocie. Klimat i wspomnienia niesamowite! Na górze na szczęście mieliśmy nieco czasu i pięknego nieba do wykorzystania i udało się złapać sporo ujęć. W drodze powrotnej złapała nas burza i już niestety nie mieliśmy czasu na zdjęcia przy kaskadach, ale i tak zdecydowanie sesję bieszczadzką można zaliczyć do udanych.